TEST-u-JEMY: Restauracja Carska – wspomnień czar / Białowieża

przez TastePoland - Voytek brak komentarzy

Restauracja Carska w Białowieży – idealne miejsce dla miłośników miejsc z klimatem i dobrej kuchni.  Zakochałem się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia.

Było to blisko trzy lata temu. Weekend. Białowieża. Złota polska jesień, gorące popołudnie, łagodny ciągle ciepły powiew wiatru, obiad na peronie dawnej stacji w gronie dobrych znajomych. Do tego sączące się z głośników rosyjskie ballady przeniosły nas daleko,  conajmniej kilkadziesiąt lat wstecz. Klimat był wyjątkowy… kuchnia niestety zdecydowanie mniej. Był to czas, kiedy namiętnie komentowałem na TripAdvisor. LINK do recenzji z 2014

Historia białowieskiej kolei sięga końcówki XIX wieku, kiedy to te tereny były częścią zaboru rosyjskiego. Puszcza „wpadła w oko i serce” nie komu innemu jak samemu carowi Aleksandrowi III. Kazał wybudować ogromy zamek, który niestety nie przetrwał zawieruchy II wojny światowej i jednocześnie dociągnąć linię kolejowa. O ile sam Aleksander do pałacu dotarł tylko raz, to jego syn, ostatni car Rosji – Mikołaj bywał zdecydowanie częściej. Car przyjeżdżał tu na wakacje i na łowy.

Budynek dworca kolejowego Białowieża Towarowa powstał na początku XX w i dzielnie służył do lat dziewięćdziesiątych, kiedy podjęto decyzje o zamknięciu linii. Kilka lat temu cudem ocalony od ruiny zamienił się w restaurację a okoliczne budynki techniczne w miejsca noclegowe. Z niezmierną dbałością o szczegóły zaaranżowano pomieszczenia restauracji, które wygląda jak byśmy cofnęli się w czasie do początku XX wieku.

Carska to takie miejsce, gdzie jest „to coś” do którego chce się wracać. Przez ostatnie lata marzył mi się ten peron, te ballady i dobre jedzenie, więc jeszcze w drodze na bezkrwawe fotołowy na żubra zarezerwowałem stolik w Carskiej.

Tym razem się udało! Jak się dowiedziałem od Pani kelnerki mniej więcej od dwóch lat jest nowy szef kuchni, który osobiście przerobił kartę. Bazą jest kuchnia rosyjska sprytnie połączona z lokalnym akcentami. Mamy więc i soljankę, bliny i pielmieni… Do tego również polecana dziczyzna.

Zachwyt może wzbudzić sama karta. Super pomysł. To nie tylko klasyczne menu z pozycjami i cenami. Ma mniej więcej format dużej gazety, z przodu można poczytać o historii Białowieży, a z tyłu znajdziecie reklamy… warto spędzić chwilę w oczekiwaniu na dania, by ją zgłębić.

Byłem tym razem sam, więc i możliwości testowania były ograniczone, gdyż dosłownie chwilę wcześniej  jeszcze próbowałem pielnieni w Babuszce w Hajnówce ;-). Idąc za rekomendacją kelnerki wziąłem grasice i soljankę… zostawiając ostateczna decyzje, co do kolejnego dania na później.

Grasica cielęca flambirowana żubrówką – niebo w gębie. Dla tego smaku warto było jechać te blisko 300 km. Delikatna i rozpływająca się w ustach. Był to mój gasicowy debiut i muszę przyznać super udany. Była podobno aromatyzowana cytryna i trawą żubrową na tyle delikatnie, że za aż trudno było to wyczuć – nie wiem czy taka była intencja autora. Tak czy owak był to kulinarny majstersztyk.

Kolejna w kolejce była soljanka na dziczyźnie. I znów strzał w 10 – aromatyczna, z dużymi kawałkami mięsa i ten charakterystyczny mięsno-kwaśny smak. Jedna z moich ulubionych zup w bardzo dobrym wykonaniu.

Na koniec był dylemat – czy wybrać jeszcze jedną przystawkę (bo akurat na tyle było miejsca), czy jednak męczyć danie główne czyli jagnięcinę z patelni z puree z ziemniaków. Ostatecznie zadecydował rozum a nie żołądek i wybór padł na pielmieni z czterech mięs. Tuż przed podaniem była jeszcze instrukcja –  jak jeść. Nie daj Boże przecinać na talerzu, gdyż smaczny bulion jaki powstaje w pierożku… wypłynie. Trzeba wsiąść w całości i pogryźć dopiero jak jest w buzi. Pielmieni wyglądały bardzo dobrze – niestety większy problem pojawił się na etapie konsumpcji. Nie w każdym z nich był obiecany „sosik”. Nie wiem, czy to kwestia mięsa, czy nie zbyt szczelnego ciasta. Smakowo i tak były naprawdę bardzo dobre – całość dopełniał śmietowo-octowy sos.

Przepis na sukces Carskiej jest prosty, choć nie łatwy do wykonania:

  • miejsce z autentyczną historią (dworzec zbudowany na potrzeby wizyt cara w Białowieży)
  • koncept oparty na tej historii (restauracja Carska – restauracja „z epoki” z wykwintną kuchnią)
  • absolutna dbałość o szczegóły by w wykonaniu – pominę takie oczywistości jak wystrój wnętrza, gdyż o tym każdy z reguły wie i pamięta… ale co mnie ujęło to wspomniane już menu – wyglądające jak gazeta z epoki, sącząca się z głośników muzyka, czy nawet napojowe pozycje w menu: jak kultowy koniak Ararat, sok z brzozy, czy gruzińska woda Borjomi

Nie wiem, czy to kwestia szczęścia, czy też rzeczywiście poziom kuchni uległ zdecydowanej poprawie (choć nadal na Trip Advisorze zdarzają się mniej pozytywne opinie) ale Carska tym razem kulinarnie skradła moje serce. Na tyle, by znów marzyć o tym peronie, tych balladach i od teraz tej kuchni.

Na końcu peronu stoi pociąg… a w nim 4 salonki jak z epoki…. Znów można odbyć podróż do innych czasów i innej przestrzeni. Czy to będzie moje kolejne miejsce na nocleg w Białowieży? Na pewno dam znać

Restauracja Carska

Stacja Towarowa 4 / 17-230 Białowieża

Tel: +48602243228 / www.carska.pl

UWAGA! Carska to zdecydowanie poziom cenowy z kategorii premium – warto więc pamiętać o tym wybierając się tam na obiad. Rachunek będzie zbliżony do dobrej warszawskiej restauracji.
brak komentarzy
2

Sprawdź również:

Skomentuj