3 największe wyzwania turystyki kulinarnej

przez TastePoland - Voytek
0 komentarz

Wyobraź sobie świat, w którym wszystko jest takie samo. Lądujesz na lotnisku, które wygląda dokładnie jak to z którego wystartowałeś dziesięć godzin temu. Wita Cię tak samo ubrana urzędniczka i prosi w Twoim języku o paszport. Wsiadasz do dokładnie takiej samej taksówki, jaką przyjechałeś z domu. I jedziecie do hotelu. Wyglądasz za okno i widzisz ludzi. Ubranych dokładnie, jak u Ciebie w kraju. Mijasz przydrożne reklamy które są dokładnie takie same, jak te, które już znasz. Podjeżdżasz pod hotel, wygląda dokładnie tak samo, jak ten w Twoim mieście. Reszty tej opowieści pewnie już jesteś w stanie się domyślić… jak żyć na świecie, gdzie wszystko jest identyczne? Jeden język, jedna właściwa moda i  jeden rodzaj kuchni. 

Nocny koszmar? Apokaliptyczna wizja globalizacji?

Przecież w podróżowaniu chodzi o ekscytację, o odkrywanie czegoś nowego, poznawanie innej kultury, nowych ludzi… i smaków. Czy jest bardziej ekscytujący moment niż ten kiedy opuszczamy samolot i pełną piersią oddychamy nowym powietrzem? Nieraz suche i gorące, tak, że aż parzy. Kiedy indziej odrzucające mrozem… Jakiekolwiek by nie było… jest zapowiedzią nowej przygody. Czasu, kiedy chcemy odkryć „genius loci” danego miejsca. Bo co za frajda jest w tym kupować „chińskie” pamiątki, czy jeść „prawie oryginalną włoską” pizzę w Barcelonie, na Krecie, czy w Bangkoku. 

Dziś, coraz mniej zbieramy rzeczy, a coraz częściej kolekcjonujemy doświadczenia.

Takie prawdziwe. Spotkania z ludźmi u nich w domu, nieraz przy jednym stole. Rosnąca popularność rozmaitych serwisów łączących turystów z mieszkańcami może być tylko potwierdzeniem tego zjawiska. 

Jedzenie jest tym obszarem, które nadaje się do tego wprost idealnie. To nie tylko restauracje i bary, gdzie po prostu spożywamy posiłek. Coraz częściej wybieramy się  „food toury”, powstają muzea poświęcone jedzeniu, na gości otwierają się winnice i browary. Poznajemy kuchnię przez różnego rodzaju warsztaty, gdzie często nie tylko robimy gotujemy ale często też odwiedzamy lokalny targ, by najpierw zrobić zakupy. 

Jedzenie idealnie nadaje się do opowiadania historii miejsca.

Nadaje się ale, czy rzeczywiście jest w pełni wykorzystywane? Co stoi na przeszkodzie? Jakie są największe wyzwania, by sprawić, że nie tylko będziemy się cieszyć wspaniałymi smakami, ale też będziemy mieli pozytywny wpływ na lokalne społeczności.

1. Globalizacja i znikanie małych biznesów

Czy nam się podoba czy nie. Świat staje się coraz bardziej jednakowy. Z jednej strony kochamy globalne marki. Pierwszy Starbucks w mieście, to często powiew wielkiego świata. Niestety małe biznesy przegrywają z dużymi graczami. Czasami jest to kwestia bycia po prostu „poza trendem”, często jednak jest to brutalna kwesta kosztów. Wynajmu pomieszczeń, czy wyższych kosztów zakupów. Nie są to zoptymalizowane pod względem procesowym i kosztowym firmy. Mają jednak coś, czego nie mają duże firmy. Ludzkie historie, „firmowe” tajemnice oraz kultowe smaki, tworzone nieraz od pokoleń, które nie poddają się chwilowym modom.

Takie miejsca tworzą koloryt, który może być bazą do tworzenia wyróżniającej się oferty turystyki kulinarnej.  

W Mexico City w 2011 urzekły mnie stare garbusy, mariachi na Plaza Garibaldi i streetfood. W Centrum miasta, przed wejściem do McDonald’s stał lokalny stand, gdzie przechodnie zatrzymywali się by chwycić w rękę świeżo przygotowaną tortillę i pognać dalej do pracy. Kolejka była niewyobrażalna! W zeszłym roku: garbusów nie ma – zostały zakazane ze względu na brak 4 drzwi, na Plaza Garibaldi – zakaz spożywania alkoholu poza restauracjami, a mój „tortilla stand” zniknął zastąpiony licznymi Starbucksami, „europejskimi” piekarniami i innymi przybytkami.

wyzwania turystyka kulinarnawyzwania turystyka kulinarnawyzwania turystyka kulinarna

7 lat… a taka różnica. To nawet nie jest #10yearschallenge

2. Brak strategii

„Food is sexy again” – to hasło powtarzałem przez ostatni rok na każdej konferencji. To prawda! Dziś gotowanie i kuchnia jaką się wybiera staje się sposobem na określanie swojej tożsamości. W badaniu „Food Travel Monitor 2016” przeprowadzonym przez World Food Travel Association blisko 60% badanych potwierdziło, że żywność i napoje jest ważniejsze podczas podróży niż to było jeszcze 5 lat temu. Do tego 72% potwierdziło, że uważa się za osoby znające się na jedzeniu i napojach. Nieźle… 

wyzwania turystyka kulinarna food travel monitor

Źródło: WFTA

Wiec co najłatwiej zrobić? Zacząć promować swój kierunek, państwo czy region przez kulinaria. „Hello tu jestem!” U nas dobrze zjesz! Piękne zdjęcia przy stole. Pięknie zdjęcia potraw. Można zaprosić bloggerów, można wrzucać malownicze krajobrazy z winnicami. Od 20 lat zajmuje się marketingiem i wiem, że takie rzeczy najłatwiej zrobić.  Jednak czy to wystarczy?

No nie… bo z reguły na miejscu jest brutalne starcie z rzeczywistością. 

I żeby nie było, że mówię tylko o Polsce ;-). Oczekujemy wyjątkowego doświadczenia, do którego nas zaproszono, ale by je przeżyć… A to nie za bardzo wiadomo, gdzie KONKRETNIE pójść by było tak jak na obrazku? Jedziesz do Toskanii i oczekujesz, że wszędzie będzie dobre Chianti i dobre włoskie jedzenie… i akurat tam masz ogromne szanse by takie znaleźć. Co więcej odkryjesz niuanse toskańskiej kuchni. 

Ale ile jest miejsc, gdzie ma takiej jasności.

A tu właśnie chodzi o wizję.  Z czego Twój region ma być znany! Nie na poziomie deklaracji organizacji turystycznej, ale na poziomie lokalnych producentów, restauratorów i hotelarzy! I po to właśnie jest strategia – to jak mapa, która pomaga realizować wizję. To proces do którego trzeba dojść wspólnie…

Zadowolony turysta podzieli się ze znajomymi i będzie Waszym najlepszym “nośnikiem reklamowmym”. Rozczarowany – wprost przeciwnie.

3. Promocja jak za dawnych lat

O ile slogan „jak za dawnych lat” w przypadku jedzenia niesie obietnicę smaku, to w przypadku promocji jest prostą drogą do porażki. 

Mam w domu górę ulotek i wycinków z gazet, na własne potrzeby posegregowane w górę teczek, po regionach Polski. Wyjeżdżając gdzieś to pierwsze źródło inspiracji – co zobaczyć, co zrobić. Później idzie „czesanie internetu”, by na koniec jak już jestem na miejscu. Jak jestem już na miejscu, jeśli jest otarte z reguły odwiedzam Informację turystyczną. 

Powiem Wam szczerze. Robie to tylko z zawodowej ciekawości!. Dziś nikt tak nie szuka informacji!!!

W ostatnim badaniu MAKRO „Polska na talerzu 2018” tylko 7% szuka informacji o lokalach w przewodnikach. Natomiast mam wrażenie dla wielu „kierunków” wciąż obecność na targach, drukowanie broszurek i przewodników jest głównym z kierunków działań. 

To digital i social media są kluczowym miejscem poszukiwań, szczególnie dla młodszych turystów. Co ważne – informacja musi być łatwa do znalezienia. Wpiszcie sobie w Googla „X kuchnia regionalna”, albo ‚X co zjeść”.  X niech będzie miejsce w które chcecie pojechać. I co jesteście zadowoleni z rezultatów i rekomendacji? Możecie sprawdzić miejscowość w której mieszkacie… a tu? Lepiej. Dziś informacja musi być na talerzu – więc jeśli zarządzacie szlakiem, obiektem lub regionem weźcie to pod uwagę. Bo jak Was znaleźć jeśli sami się nie pokażecie?

Co zrobić?

Warto mieć plan i go realizować konsekwentnie. Czym więcej zainteresowanych podmiotów tym lepiej. Ważne tylko by znalazł się koordynator. Często taką rolę przybiera lokalna bądź regionalna organizacja turystyczna, ale spotkałem się z przykładami gdzie to lokalne stowarzyszenia przedsiębiorców brały sprawy we własne ręce. Później to seria kilku spotkań i debat, gdzie musicie ustalić – co i jak. Czy warto inwestować w turystykę kulinarną? Absolutnie tak! To przede wszystkim duża szansa na rozwój lokalnej ekonomi, budowanie miejsc pracy, zachowania i rozwoju lokalnego dziedzictwa kulturowego oraz lokalna duma! 

Nie wiecie jak się za to zabrać?

Z chęcią pomogę. Mam 20 letnie doświadczenie w budowaniu strategii marketingowych dla znanych marek. Od kilku lat aktywnie działam w World Food Travel Association organizacji, która zajmuje się turystyką kulinarną już blisko 20 lat, a jej twórca Erik Wolf uważany jest za ojca współczesnej turystyki kulinarnej. Jestem polskim ambasadorem stowarzyszenia, więc jeśli będzie taka potrzeba możemy skorzystać w wiedzy i doświadczeń praktycznie z wielu projektów w różnych zakątach świata.
W razie pytań zapraszam do kontaktu: wojtek.osinski@tastepoland.eu

Przy tworzeniu artykułu korzystałem z właśnie opublikowanego „State of Industry 2019”. W środku znajdziecie opinie ekspertów o globalnym stanie turystyki kulinarnej. Dostępny BEZPŁATNIE po rejestracji na stronie.  POBIERZ RAPORT

wyzwania turystyka kulinarna

Sprawdź również:

Pozostaw komentarz