Simply THE BEST 2018 by Taste Poland

przez TastePoland - Voytek
0 komentarz

Po raz kolejny ruszyliśmy w Polskę. Co ciekawego udało się nam znaleźć podczas naszych wypraw smaku w zeszłym roku? Co ciekawego w polskiej turystyce kulinarnej? W 2018 trochę więcej podróżowaliśmy zagranicę, blog trochę „poszedł” w innym kierunku, ale co pozostało niezmienne to chęć odkrywania nowych miejsc i smaków na mapie Polski. 

Nasze najciekawsze odkrycia w zestawieniu poniżej. Mam nadzieje, że może Wam to posłużyć jako inspiracje na Wasze własne wyprawy  lub do tego w jakim kierunku rozwijać Wasz biznes.

1. Ciekawe lokalne smaki

Czy wiecie, że poszukiwanie autentyczności i lokalności to jedne z najpopularniejszych motywatorów turystów kulinarnych na świecie? Nie ma się co dziwić, w końcu to kuchnia odróżnia jeden kraj od drugiego tak samo jak w mniejszej skali region od regionu.  To możliwość poznania historii i smaków danego miejsca. Coraz częściej pojawia się aspekt ekonomiczny wsparcia lokalnej społeczności. Takie też są nasze podróże. Szukamy lokalnych dań i produktów.

  • Stary Dom Zdrojowy w Wysowej Zdrój – spędziliśmy tam kilka dni podczas majówki. W karcie poszukiwanie zapomnianych smaków Galicji – żur na rydzach, żydowskie gołąbki (holiszkies), czy pascha to tylko kilka z dań jakie możecie tam spróbować.  Wypiekany na miejscu chleb, sery od lokalnych dostawców, smakowite wędliny to były śniadania. Chałka z dżemem na śniadanie przeniosła mnie 35 lat wstecz do domu mojej babci. Dziękuję! Dla mnie bomba! turystyka kulinarna 2018
  • Żurownia w Katowicach – żur kocham, a miejsce w którym wszytko jest oparte na żurze – podwójnie 🙂 Próba przełożenia kuchnie śląskiej na nowoczesne streetfoodowe podanie. Duży plus za niespotykanie nigdzie możliwości „personalizacji” swojego żuru. Do tego w przystępnych cenach. Więcej szczegółów w całym wpisie o Katowicach. KATOWICE NA WEEKENDturystyka kulinarna 2018
  • Mały Holender na Żuławach – 3 lata temu przejeżdżając przez okolicę Nowego Dworu Gdańskiego spotkaliśmy się z panem Markiem Opitzem, który opowiedział nam o historii domu podcieniowego w Żelichowie i poszukiwaniu zapomnianych smaków Żuław. W tym roku okazało się, że można tam przyjechać i ich spróbować, gdyż zaczęła działać mała restauracja. Żuławska zupa klopsowa podbiła nasze serca! Nie skończyło się na jednej porcji.

2. Ciekawe doświadczenia

Nie od dziś wiadomo, że żyjemy w czasach marketingu doświadczeń. Mniej liczy się to co posiadamy, a bardziej to co przeżyjemy. Stąd też coraz częściej pojawiają się miejsca, gdzie właśnie doświadczenie jest najważniejsze. Mój osobisty TOP 2018?

  • Odwiedziny w Żywym Muzeum Obwarzanka w Krakowie być może nazwanie tego miejsca muzeum jest trochę na wyrost, ale zdecydowanie warto je odwiedzić, szczególnie z dzieciakami. W ciągu praktycznego warsztatu nie tylko przygotujecie swoje obwarzanki! Dowiecie się, jak odróżnić ręcznie robiony od tego wytwarzanego przez maszynę, oraz poznacie jego ciekawą historię, która sięga aż XIV wieku.turystyka kulinarna 2018
  • Powstanie Muzeum Polskiej Wódki na Pradze Kolejne po powstałym w 2016 roku Muzeum Wódki na placu Teatralnym. Centrum Koneser odwiedziłem 2 dni po otwarciu Muzeum. Wychodziłem z lekkim poczuciem niedosytu, ale uważam, że jest to ważne miejsce na mapie kulinarnych podróży po Polsce, gdyż przybliża historię naszego narodowego trunku, a wraz z obecnymi tam konceptami restauracyjnymi  (ZONI i WuWu) buduje „nową” kulturę konsumpcji i pokazuje wódkę trochę w innym świetle. Dla mnie zupełną nowością była ciekawa historia polskich gorzelni, które niestety powoli odchodzą w niepamięć. PRZECZYTAJ: Test-u-jemy MUZEUM POLSKIEJ WÓDKI

3. Specjalne okazje

Ogarnięcie dwóch gwiazd (5 i 2 lata) to nie lada wyzwanie, w związku z tym trochę odpuściliśmy wychodzenie we czwórkę do miejsc, które nie do końca przeznaczone są dla dzieci :-). Dziś dla nas miejsca trochę bardziej wyszukane to raczej kategoria „specjalne okazje” 😉 Co mnie cieszy, coraz częściej polska kuchnia pojawia się w takim miejscach w nowoczesnej odsłonie która pokazuje, jak wiele można pokazać wykorzystując tradycyjne polskie produkty, czy metody. 

  • ZONI – w grudniu 2017 byliśmy na naszej ostatniej kolacji w Solec 44. Z przykrością żegnaliśmy kiszonki szefa Barona, na szczęście na niedługo. Wraz z otwarciem Muzeum Polskiej Wódki na Pradze, zostało otwarte ZONI, któremu szefuje. Miejsce całkowicie odmienne od wspomnianego Solca – zachwyca industrialnym designem, a kuchnia zabawą z polskimi produktami. Nie bez obaw poszedłem do deseru z cielęcego mózgu, który na długo pozostał mi w pamięci. Był to wybór na naszą rocznicę ślubu! 
  • WARSZAWSKA w hotelu WARSZAWA. Znów kilka dni po otwarciu wybraliśmy się na kolację tym razem z okazji moich urodzin. Piękne wnętrza hotelu i dość nowoczesny design restauracji przypadł nam do gustu. Bardzo ciekawy koncept talerzykowy, naturalnie skłaniający do dzielenia się, a jednocześnie dający szansę na spróbowanie większej ilości smaków. Pięknie podane a nawet tak proste rzeczy, jak duszony por… zachwycają.
  • ENOTEKA PERGAMIN (Dom Wit Stwosza / Kraków) – Za co? A za ciekawe potraktowanie polskich smaków w menu bazujące na lokalnych składnikach jak chociażby bigos z kapustą charsznicką. Do tego „polskie” tapasy – hiszpański koncept, polskie składniki – kaszanka / śledz! Idealne na raz. Fajny pomysł na polskie smaki w przekąskowej formie, która nie jest tatarem, galaretką z nóżek czy babką z sałatki jarzynowej!   Do tego deska polskich serów oraz polskie wino! Polecam!turystyka kulinarna 2018

4. Ciekawe produkty

Ten rok przywrócił mi wiarę, że nie tylko jest szansa na fajne marki w obszarze żywności, które choć nawiązują do jakości i tradycji niekoniecznie muszą być budowane na babci i spiżarni. Co ciekawe obydwie z tych marek są związane z jabłkami. 

  • Dzikość Jabłka z Wilczych Gór.  Znaleziona w Bieszczadach, a konkretnie w sklepiku browaru Ursa Maior. Pokochałem ją od razu za design i prostotę. Co ciekawe na kartonie nie znajdziecie żadnego jabłka 🙂 Wyprodukowane przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze – ze starych odmian jabłoni z opuszczonych bieszczadzkich sadów. Całość zysków przeznaczona jest na ochronę przyrody Karpat. Pięknie opowiedziana historia i szczytny cel.
  • Bracia Sadownicy – całkowicie komercyjny odmienny projekt, za którym stoją wytwórcy jabłek z Kujaw oraz jak się później okazało kilka naprawdę „tęgich” marketingowych głów. Bardzo klarowny przekaz, piękne opakowanie, spójna komunikacja i ciekawe portfolio produktów. Do tego szeroka dostępność zarówno w popularnych sieciach jak i na stacjach benzynowych. Fajnie widzieć, że takie marki powstają w Polsce. 

5. Ciekawy „lokalny storytelling”

Dziś nie tylko liczy się to co robimy, ale również jak i co najważniejsze jak o tym opowiadamy. Podczas tegorocznych wypraw zwycięzca mógłbyć tylko jeden! 

  • Browar Ursa Maior w Uhercach Mineralnych Odwiedziłem ich podczas majówki będąc w drodze do Leska i nad Solinę. Niestety nie udało mi się wpasować w godzinę wycieczki po samym browarze, ani załapać na degustację bo byłem kierowcą, ale zachwycił mnie „storytelling” tego miejsca. Widać, że dba się tutaj o środowisko ale również o lokalną społeczność. Na każdym kroku przypominają o tym zabawne komunikaty, a w sklepie oprócz piwa duży wybór lokalnych produktów spożywczych oraz rękodzieła. 

6. Ciekawe miejsce na weekend

Często zastanawiamy się gdzie wyjechać na weekend. Tak by było niedaleko od Warszawy i by można było coś zrobić na miejscu…. bo w sumie ile razy można jechać do Kazimierza 🙂

  • Sandomierz zatrzymaliśmy się na nocleg wracając z południa. Zachwycił nas na tyle, że kilka tygodni później wróciliśmy na weekend. Urokliwe stare miasto, przypominające bardziej Włochy niż typowe polskie miasteczko, wino, sery i mnóstwo regionalnych produktów. Idealne na weekendowy wypad! Z chęcią powrócę jeszcze tam przy okazji jakiejś winiarskiej imprezy. Przeczytaj: SANDOMIERZ Mekka polskich foodies? Dlaczego NIE!

7. Mój „slow escape”

Zdradzę Wam pewien sekret. Od dawna marzył mi się dom na wsi, najlepiej ze starym sadem. Gdzieś, gdzie będę mógł siedzieć pod gruszą i czytać książkę albo bujał się w hamaku i myślał o niebieskich migdałach. Polka z Nelką skutecznie zadbały by akurat ta część marzenia się nie spełniła, ale reszta jak najbardziej była możliwa w tym miejscu.

  • Heart&Home. Na kilka dni możesz stać się właścicielem (bo wynajmujesz to miejsce na wyłączność) – domu z ogrodem położonym w Bysławku (Bory Tucholskie). Kuchnia z wielkim stołem, sad ze starymi drzewami, zadaszona altana, gdzie możesz zjeść wszystkie posiłki i mały lokalny sklep, gdzie pani po 2 dniach wie, że przychodzisz rano po 6 bułek i pomidory. Dawno już nie jadłem kiełbasek z grilla, oglądałem tak rozgwieżdżonego letniego nieba a szarlotka nie smakowała tak bajkowo. Wynajem przez AirBnB

8. Moje osobiste osiągnięcie

  • Dowiedziałem się o nim na 2 dni przed końcem. Wielką Sobotę zamiast z rodziną spędziłem na pisaniu, ale się opłaciło! Zostałem laureatem konkursu na 130 lecie National Geographic, a mój artykuł wraz ze zdjęciami o Warmii (ok szeroko potraktowanej :-)) znalazł się w specjalnym numerze National Geographic Traveller poświęconemu Polsce! Przeczytaj: Odkryj slow life w polskiej Toskanii czyli poznajemy Warmię

9. Mój typ na kolejne lata: Polskie wino

Na polskie wino postawiliśmy w podsumowaniu dla World Food Travel Association w 2017 roku. Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że był to dobry wybór. O polskim winie, coraz więcej się mówi i coraz więcej się go pija.

  • Niech najlepszym dowodem będzie powstanie na FB grupy Pijcy polskiego wina”, która w miesiąc zebrała blisko 1000 osób. 
  • Cieszy coraz większa liczba winiarskich imprez, nawet w stolicy, jak chociażby Festiwal Białe/Czerwone w Fortecy. 
  • Ja pozostanę fanem doświadczania „na miejscu” w winnicy. W tym roku odwiedziliśmy Winnicę Chodorowa oraz Winnicę Sandomierską. Serdecznie pozdrawiamy właścicieli i zapraszam Was do odwiedzin w tych malowniczych miejscach. Polecam zabranie ze sobą kocy i przy okazji zorganizowanie małego pikniku.Wierzę, że będzie to jeden z ciekawszych kierunków rozwoju polskiej turystyki kulinarnej w najbliższych latach. Polskie wino z roku na rok, jest coraz lepsze a do tego nieodmiennie łączy się z dobrym jedzeniem i chwilami w gronie przyjaciół.

10. Rozczarowanie roku. 

Było ich kilka. Nie będę wymieniał tych miejsc z nazwy, bo nie o to chodzi. Warto zapamiętać jedno, gdyż to było wspólne dla wszystkich tych miejsc.

  • Dziś historia którą opowiadamy w social mediach – MUSI stać się faktem na miejscu.
  • Dobre danie na talerzu to jest minimum, ale to nie wystarcza, jeśli chce się być znaną i cenioną restauracją.
  • Ładnie wydana ulotka i mapka nie zapewni sukcesu.
  • Dziś, to co zapamiętuje turysta i czym chce się dzielić to całościowe DOŚWIADCZENIE!

Polska turystyka kulinarna staje się faktem!.

Dla 15% badanych chęć spróbowania lokalnych smaków, odwiedzenia restauracji, muzeum lub imprezy związanej z jedzeniem była GŁÓWNYM motywatorem do wyjazdu.  Ponad połowa (54%) ze wszystkich badanych potwierdziła, że odwiedzają takie miejsca przy okazji innych wyjazdów*.

To od osób odpowiedzialnych za rozwój turystyki, hotelarzy i restauratorów zależeć będzie co dane będzie im spróbować i PRZEŻYĆ na miejscu. Turystyka kulinarna to nie chwilowa moda, czy fanaberia. To realna możliwość „odróżnienia” jednego regionu od drugiego, budowania historii i oferty turystycznej w oparciu o lokalne dziedzictwo kulturowe oraz ekonomiczny rozwój lokalnego rynku. Turysta to nie tylko bilet do muzeum, czy opłata klimatyczna. To również pieniądze, które zostawia w restauracji, hotelu, czy pensjonacie… a jeśli miejsca te działają w oparciu o lokalne produkty, to również wsparcie lokalnego rolnictwa i przedsiębiorczości! To projekt, który może budować lokalną dumę, ale mający tylko szansę powodzenia, kiedy realizowany jest wspólnie.

* Badanie „Kulinarna Kapsuła Czasu” Taste Poland / listopad 2018

0 komentarz

Sprawdź również:

Pozostaw komentarz