Wspomnienia z Rytra czyli trochę nostalgii

przez TastePoland - Voytek brak komentarzy

Chyba będzie to tylko mój wpis… chyba, że Kasia będzie chciała coś dorzucić od siebie do tej opowieści.

Rytro mała wioska nad Popradem między Starym Sączem a Piwniczną to magiczne miejsce mojej mamy i jej rodzeństwa, którzy tutaj spędzali niejedno lato swojego dzieciństwa i młodości. Tą magią zarazili nas… Znam mnóstwo opowieści, o tym jak podróżowali we czwórkę z Mielca z babcią Tolą, jak szaleli w Popradzie skacząc na główkę z kamienia zwanego Plosem, a babcia biegała po brzegu załamując ręce, czy też o Marii Kownackiej, która właśnie w Rytrze czerpała inspiracje do napisania „Rogasia z Doliny Roztoki”.

Do Rytra jako dziecko przyjechałem ze cztery razy – mieszkając raz to w kwaterach prywatnych, gdzie miałem niesłychaną zabawę z wyprowadzania młodego cielaka na pastwisko, czy też skakania po sianie. Innym razem w gwieździe PRL – „Perle Południa”, która mogła się pochwalić zarówno własnym basenem, salą kinową jak i dyskoteką z oryginalną Pepsi w butelkach, gdzie mogłem się bawić do prawie dziesiątej 🙂
Jedym z miejsc, które nieodparcie kojarzą mi się z tymi wakacjami to wyprawy do Głębokiego – źródełka z bijącą mineralną wodą, która miała być remedium na wszelkie schorzenia. Nie wiem dlaczego, bo byłem tam z nim tylko raz… kojarzy mi się z dziadkiem Tadkiem. Może dlatego, że z tej wyprawy mamy kilka czarnobiałych zdjęć zrobionych przez moją mamę?

Nie mogłem więc nie zabrać tu dziewczyn… jak już byliśmy w okolicach.

Zaczęliśmy od Głębokiego… zjazd z trasy, krótkie kluczenie po uliczkach wioski i już pięliśmy się pod górę stromą droga. W pewnym momencie zostawiliśmy auto na poboczu i ostatnie metry przeszliśmy na piechotę. Nie było tak jak zapamiętałem to z dzieciństwa… gdyż dziś teren jest trochę bardziej ogarnięty. Z naciskiem na „trochę” 🙂
Pojawiło się jakieś zadaszenie, obok figurka św. Kingi, do tego platforma widokowa na dolinę Popradu… to co zostało to szumiący potok, woda mineralna, cisza i wspomnienia. 

Pola od razu rozpoczęła zapoznawanie się z fauną… największe zainteresowanie wbudziły skaczące koniki polne. Woda mineralna lekko gazowana idealnie chłodzi a do tego ma podobno zdrowotne właściwości… Cóż pogoda w górach zmienną jest i po chwili słońca musieliśmy się chronić przed deszczem. Dziewczyny zostały a ja poszedłem po auto. W miescie chodzić po deszczu to nie uchodzi bez parasola. Tu była to absolutna frajda, jeszcze zebrałem Polce garść leśnych malin. 

Było koło 12, więc według naszych standardów pora na coś do jedzenia. Ruszyliśmy do Rytra… a właściwie Roztoki Ryterskiej do znalezionej dzień wcześniej małej przydomowej smażalni pstrągów. Jedzie się drogą prawie do końca, gdzie nie tylko jest owa smażalnia, ale również miejsce na piknik i początek szlaku w góry. Pogoda się poprawiła, pstrągi zostały zamówione pora więc była na piknikniestety na początek Polka wywinęła salto w tył z ławki i zamiast się cieszyć piknikiem trzeba było wyciągać walizki i szukać plastra. Na szczęście chwilę poźniej cieszyliśmy się wspaniałymi pstrągami idealnie doprawionymi, z ziołami w środku oraz apetycznie chrupiącą skórką. Na deser było jagodowe ciasto zakupione jeszcze w Piwnicznej w cukierni „Magdalena”… na nowo wyznaczyło nasz rodzinny standard co to znaczy dobre ciasto… mhhhhmmm… aż teraz chce mi się po to wrócić, choć aktualnie jesteśmy już w Zakopcu. Kruchy spód zasypany grubą warstwą jagód lekko tylko posłodzonych i pyszna kruszonka. Niech najlepszą reklamą będzie tekst Polki – „Ej Tata nie wyjadaj mi” :-).

Przed wyjazdem jeszcze przeszliśmy się chwilę w góre drogą podziwiając przepiękny las. Poźniej powrót do auta i w drogę dalej… przenosiliśmy się do Łapsz Niżnych na dalszy etap naszych wakacji, ale to już inna opowieść. Mam nadzieję, że ta pozostanie częścią naszej rodzinnej historii.

Jak dojechać?

GŁĘBOKIE

Jadąc z Piwnicznej – skręcamy w prawo w Młodowie widząc znak Głębokie 0,5km, przez most, później w lewo i do końca drogą w górę.

PSTRĄGI

Dojeżdżamy do Rytra, tam skręcamy w lewo przez tory (będzie duża tablica reklamująca „Perłę Południa”) i jedziemy w górę do rozwidlenia dróg. Lewa prowadzi do Roztoki Ryterskiej. Będzie tam pierwszy ze znaków reklamujących pstrągi. Skręcamy i jedziemy prawie do samego końca. Wspomniana smażalnia będzie po lewej stronie. Za niecałe 100 metrów będzie już koniec drogi, wspomniany parking i miejsce na piknik.

brak komentarzy
0

Sprawdź również:

Skomentuj