Myślisz wino… mówisz… ? / LUBUSKIE

przez TastePoland - Voytek brak komentarzy

Myślisz wino… mówisz Francja, Włochy, Hiszpania… Widzisz zalane słońcem stoki bezkresnych winnic. Czujesz zapach gorącego południowego powietrza. Późnym popołudniem, co może smakować lepiej niż talerz lokalnych antipasti i butelka wina kupionego w winnicy przez którą właśnie przejechałeś?

Czy trzeba koniecznie jechać aż na południe Europy by tego doświadczyć? A co myślisz, jak ktoś mówi „polskie wino”? Co masz w głowie słysząc „polska winnica”? Być może niewiele. Ja, jak kiedyś wspomniałem mojej żonie, że może na Taste Poland zaczniemy testować polskie wina, zabiła mnie prawie śmiechem. No coż może polskich tradycji winiarskich nie można pównywać do włoskich czy francuskich… ale jak by nie było są w u nas w Polsce prawdziwe winnice.

Gdzie?

Słyszałem o tych w okolicach Sandomierza, Podkarpaciu i okolicach Kazimierza Dolnego. Nawet prawie tam nie trafiliśmy w drodze na kulinarne wakacje 2015, ostatecznie wybraliśmy jednak inną trasę. Natomiast pewnie co jest mniej oczywiste, przeglądając kiedyś kulinarne szlaki Polski – trafiłem na inny… na Lubuski Szlak Wina i Miodu. No tylko trzeba było się wybrać pod Zieloną Górę… W wakacje się nie udało… natomiast jak dotarłem tam pod koniec stycznia, chciałem zrobić małą eksplorację pod „winne” wakacje 2016.

Nie wiem czy wiecie, że uprawa winorośli na tych terenach sięga aż XIV wieku, a na skalę przemysłową prawdziwa produkcja rozpoczęła się na początku XIXw. Czy wiecie, że patronem Zielonej Góry jest Św. Urban I – patron winiarzy i ogrodników. Pewnie też nie macie pojęcia, że w środku miasta jest miejsce na ponad 3 hektarową winnicę na  Winnym Wzgórzu. No i pewnie ostatnia ciekawostka dla tych wszystkich, którzy jeszcze w XX wieku mieli romanse z tanim owocowym polskim winem – duża szansa, że pochodziło właśnie ze zlikwidowanej w 1999 roku Lubuskiej Fabryki Win 😉

Jak już znalazłem się w Zielonej chciałem się temu winnemu tematowi przyjrzeć tak, że decyzja była szybka – trzeba wybrać winnicę do odwiedzenia w drodze powrotnej do domu.

Okolice miasta to tereny uprawy winorośli… może nie tak słynne jak Toskania. Tylko jak się wybrać do winnicy na początku lutego? Padło na taką, gdzie jest hotel. Namierzyłem winnicę Stara Winna Góra z Winnym Dworkiem i postanowiłem się tam wybrać zaraz po śniadaniu. Dodzwonić mi się nie udało, ale było „po drodze” więc perspektywa straty paru minut nie była groźna. Ruszyłem w kierunku Cigacic, gdzie przez Odrę trzeba przedostać się starym, żelaznym mostem… stamtąd już tylko chwila dzieliła mnie od dotarcia na miejsce.

Było otwarte. Może koniec stycznia to nie najlepszy czas na zwiedzanie winnic, ale moja wyobraźnia pozwoliła sobie to wyobrazić jak jest latem. Do tego pogoda pomogła, gdyż szykował się naprawdę słoneczny dzień. Już od wjazdu witają krzaki winorośli, a oczom ukazuje się Winny Dworek. Nie do końca to moja estetyka, ale w całości z terenem daje radę 🙂 Latem musi być tu na prawdę pięknie.

Pani w recepcji Dworku, poinformowała mnie, co można kupić (w końcu do Warszawy wybrały się dwie butelki białego: Znad Pradoliny i Riesling Liryczny) oraz o tym co można zobaczyć i przeżyć na miejscu

a) Restauracja – niestety była czynna dopiero od 12. Zdjęcia na Facebooku zachęcały do spróbowania, a koncept oparty na tradycyjnych produktach regionu jak najbardziej wpisuje się w to, czego zawsze szukamy jako Taste Poland. Szkoda, że nie dało się tego spróbować…

b) Hotel dysponuje kilkoma pokojami, można więc zaplanować sobie pobyt (niestety wszystkie wakacyjne weekendy 2016 są zajęte, gdyż przy okazji jest to popularne miejsce weselne)

c) w sezonie – dla grup jest możliwość zorganizowania degustacji i wina i lokalnych wyrobów. Umówienie wcześniej może zaowocować tym, że o tajemnicach winnicy i jej win, będzie opowiadał sam właściciel. Niestety opcja tylko dla dużych grup lub mieszkańców dworku… (patrz punkt b, co skutecznie eliminuje turystów ad hoc 🙁 )

d) Mają winne spa i tu się rozmarzyłem. Pamiętam, jak w Toskanii po całym dniu jazdy wylądowaliśmy w małych hoteliku z widokiem na winnicę i najbardziej miejscem na bajkową kąpielą z dodatkiem wina w ogromnej wannie. Nie wiem, czy tu jest szansa na takie same przeżycia, ale karta spa przedstawia się ciekawie… Mają sauny, hammam, kąpiele i oczywscie masaże.  Zachęca zarówno „Ceremonia Boskiego Bachusa” jak i „Winne oczyszczenie”

e) Dla chętnych golfiarzy jest też i pole golfowe „Kalinowe Pola”. Wprawdzie nie winnicy, ale okolo 35 km. Całość ciekawie opakowana jako pakiet Golf & Wino

Czyli ogółnie dość winnie 🙂 Na koniec chciałem jeszcze spojrzeć, jak wygląda sama winnica… Malowniczo… nawet jak na tą porę roku, łagodnie opadający stok, pełen szpalerów winorośli – z oddali majaczącą Zielona Górą a u podnóży wijącą się wstęgą Odry…

Nie wiem jak jest z pobytem, nie wiem jest z jedzeniem, nie wiem jak jest w innych winnicach… Wiem jedno, chciałbym kiedyś, jak bohaterowie „Bezdroży” Payena wsiąść w auto i odkrywać, to co te okolice mają do zaoferowania… Mam nadzieję, że byłoby warto.

PS. W drodze do autostrady A2 mijacie Świebodzin – z naszą wersją Chrystusa z Rio. Wprawdzie nie tak malowniczo na skale ale z drogi widać jego plecy. Dla chętnych można podjechać.

Winny Dworek  /Winnica Stara Winna Góra
Górzykowo 22;  66-131 Cigacice
recepcja tel. 68 385 92 79 wew. 10

Hotel i Winnica www.winnydworek.pl

Pole Golfowe www.kalinowepola.pl

Informacje o innych winnicach: atrakcjelubuskie.pl

 

brak komentarzy
0

Sprawdź również:

Skomentuj