Polacy nie gęsi i swój FOLWARK mają / WĄSOWO

przez TastePoland - Voytek brak komentarzy

 

Zdarza się Wam czegoś zazdrościć? Ale tak bardzo bardzo…? Mi tak… od wakacji na Sycylii, byłem pod absolutnym wrażeniem włoskiej agroturystki. Na szczęście tylko do ostatniego weekendu… do czasu, gdy przejazdem wpadłem do pewnego miejsca.

We wrześniu, w czasie naszych wakacji na Sycylii wylądowaliśmy w Agroturismo Bergi, koło maleńkiego miasteczka Castelbuono i wyjechaliśmy stamtąd absolutnie urzeczeni. Nie tylko wspaniałym terenem gospodarstwa z bajkowymi widokami, ale przedewszystkich organizacją miejsca. Od informacji na booking.com, szyldu na wjeździe, poprzez pokoje, stołówkę i mały sklepik z lokalnymi wyrobami. Absolutnie przeciwieństwo tego z czym kojarzy mi się ciągle polska agroturystyka – trzema pokojami z boku domostwa gospodarzy, z maleńką lazienką z różowymi płytkami i pościelą z kory na  niezbyt wygodnych łóżkach.

Na szczęście nie muszę Wam wypisywać jak dobrze może wyglądać agroturystyka na włoskim przykładzie. Trafiłem na chwilę do Folwarku WĄSOWO i mam wrażenie, że to może być ciekawy wyznacznik, jak może w Polsce agroturystyka działać. Nie będę się za bardzo mądrował na ich temat – spędziłem tam dosłownie chwilkę – pokręciłem się po podwórku, zjadłem żurek i kupiłem parę słoików z wyrobami Folwarku… i wyjechałem z pomysłem na post w głowie i uśmiechem na twarzy.

Po pierwsze – Folwark ma dobry marketing. O tym, że istnieją wiedziałem z conajmniej kilku publikacji w rozmaitych magazynach. Historia o ekologicznej produkcji w atrakcyjnie wyglądającym miejscu – to jest to co się dziś sprzedaje. Do tego dobrze położonym – wystarczy z A2 zjechać na Buk i do celu mamy mniej więcej 20km.

Jak tylko skręciłem z autostrady, zaskoczyło mnie, że zamiast drogowskazów na Folwark, miałem drogowskazy na Pałac Wąsowo. Zrzuciłem to początkowo na karb mojego niedoinformowania, ale po przybyciu na miejsce – okazało się, że to nie pomyłka… w ogromnym parku stoi ogromy pałac rodziny Hardtów, który jest dziś osobnym obiektem. Gdyby nie presja czasu i tam bym zajrzał. Całość robiła na prawdę imponujące wrażenie.

Skoro był pałac, musiało być i gospodarstwo. Folwark Wąsowo to część dawnego folwarku, a poźniej za PRLu – po prostu Państwowego Gospodarstwa Rolnego czyli PGRu. Szybko zostawiłem auto na parkingu, przeszedłem się z aparatem naokoło ogromnego wybrukowanego placu, otoczonego dawnymi budynkami gospodarczymi, które jak widać powoli odzyskują dawny blask. Skończyłem w małym budynku, który zachęcał do wejścia wystawionym na zewnatrz menu. UWAGA – restauracja jest czynna tylko w określonych godzinach – warto więc sprawdzić wcześniej czy są otwarci.

Jechałem przez Kalisz, więc obiad zaliczyłem „U mamy”. Tu więc zdecydowałem się coś zjeść bardziej w celu „na bloga”, niż z prawdziwej potrzeby. Pewnie dlatego łatwiej mi było wybaczyć im małą wpadkę w plackami ziemniaczanymi. Samo menu było dość krótkie – 2 czy 3 zupy, dwa dania główne i jakieś desery. Zdecydowałem się na placki… które jak mnie poinformowano… skończyły się! Jak się placki mogą skończyć… w miejscu, które słynie… z produkcji warzyw? To znaczy… nikomu nie chciało się zetrzeć paru ziemniaków. Przynajmniej  mam taką nadzieję 😉 a nie były fizycznie wyprodukowane rano, a później odgrzewane. Faktem jest to, że w tym czasie obsługiwali duża grupę – może po prostu nie mieli czasu, zając się zamówieniem dla jednej osoby. Placków nie było, więc zamiast tego padło na żurek.

W oczekiwaniu na zamówienie zainteresowałem się ogromnym regałem pełnym rozmaitych słoików. Jak się okazał Folwark ma własną produkcję przetworów, które na miejscu można nabyć. Od miodów, poprzez soki i dżemy, kończąc na przetworach warzywnych i dodatkach do zup. Był i przecier pomidorowy i buraczki na barszczyk.

Co przykuwa uwagę? Atrakcyjnie i spójnie wizualnie etykiety. Dobrze przemyślana marketingowa robota w dość odważnym nowoczesnym stylu – żadnego pseudoretro, czy nawiązań do babcinej spiżarni jakie często ma się tendencję pojawiać w takich miejscach. Co do samej zawartości słoików, klasyka w najepszym wydaniu. Tu nie miejsce na E, czy inne eksperymenty. Dżem z porzeczek to tylko owoce, cukier trzcinowy i naturalne pektyny. W zakwasie z buraków: buraki i przyprawy. Brawo!!!  Kolejny atut wąsowskich wyrobów – to ekologiczna certyfikacja warzyw z ich własnej uprawy. Czy można chcieć czegoś więcej?

Kolejną ciekawostką, która mogłaby podbić serce niejednego warszawskiego hipstera jest napój, który zwie się HYĆKA. Co to jest? Nawet dla niejednego poznaniaka nazwa ta pewnie wiele nie powie… Hyćka to nic innego jak lokalna nazwa czarnego bzu. A wspomniany napój to właśnie sok z kwiatów, miodu lipowego i kwasku cytrynowego. Pycha…

Folwark to nie tylko restauracja, to również miejsce weekendowy wypad za miastem, na wesele czy wyjazd integracyjny. Posiadają 24 miejsca noclegowe a wkrótce ma być ich więcej.  Mam nadzieje, że uda się nam tam wybrać w wakacje gdyż wraz z sąsiadującym pałacem może być to ciekawa opcja na relaks z dobrą kuchnią w tle. Może tym razem placki będą 😉

 

Oficjalna strona Folwarku Wąsowo www.wasowo.com.pl

Sklep Folwarku z dostawą do Poznania www.sklep.wasowo.com.pl

Oficjalna strona pałacu Wąsowo www.wasowo.pl/

 

brak komentarzy
0

Sprawdź również:

Skomentuj