Smaczny przystanek przy S7. LEŚNE ECHA

przez TastePoland - Voytek 1 komentarz

Wracasz z Krakowa do Warszawy i mniej więcej w połowie drogi dopada Cię głód… Co robić? McDonald’s? Hot Dog na Orlenie? A może jednak domowy obiadek?

Mnie dopadło mniej więcej w Kielcach, więc w ramach kulinarnych odkryć nie mogłem zadowolić się byle czym… Pamiętałem o Leśnych Echach, jeszcze z czasów kiedy S7 w tym miejscu była zwykłą drogą a nie wypasioną ekspresówką. Same Leśne Echa były jeszcze zwykłym barem pod lasem a nie wypasioną Gospodą. Pamiętałem, że jedzenie było OK, więc chciałem sprawdzić czy nadal tak jest. By było łatwiej Wam trafić – trzeba zjechać na Orlen około 15km za Kielcami.

Wystrój:

Wystrój to totalnie nie moja bajka. Polsko-jarmarczny, gdzie przysłowiowego dziada z babą tylko brakuje. Jest wszystko od czarownicy nad wejściem po popiersie papieża na barze.

Obsługa:

Tu akurat było bardzo dobrze. Miła i sympatyczna Pani – potrafiła opowiedzieć, o tym co w karcie. Na absolutny plus trzeba zaliczyć fakt, że zamawianie połówek porcji nie stanowiło żadnego problemu. Jak zwykle miałem ochotę „na wszystko”, więc wolałem zamawiać mniejsze porcje. Zamówienia pojawiły się dość szybko, więc nawet mocno głodny podróżny miał szansę, by nie paść z głodu.

Kuchnia:

Karta jest dość szeroka i nawiązuje do kuchni polskiej – kilka rodzajów zup, dań głównych i pierogów pozwoli znaleźć każdemu coś dla siebie. Ja postanowiłem sprawdzić klasykę: żurek z kiełbasą i jajkami przepiórczymi, schabowego z kością na kapuście oraz pół porcji pierogów z mięsem i kapustą.

Żurek był bardzo smaczny – dokładnie taki jak moim zdaniem powinien być żurek. Malutki minus za brak ziemniaków, ale za to wraz z zupą pojawił się koszyczek z chlebem i małą miseczką – pysznego domowego smalcu. Dobrze wytopiony taki jak lubię… nie powinienem, ale się nie mogłem oprzeć ;-). Chwilę poźniej pojawił się schabowy… i to był moment kiedy już wiedziałem, że pierogi były zamówione na wyrost. Schabowy dokładnie taki jak lubię… Duży, na połowę talerza i dobrze rozbity, ale nie za cieńki… Po prostu pycha… Ułożony na warstwie gotowanej, zasmażanej kapusty.  Co do pierogów – spróbowałem jednego, reszty nie byłem już w stanie dokończyć – poprosiłem o opakowanie na wynos…

Podsumowując – smacznie i do syta. Rachunek – 44 PLN, był jak najbardziej na miejscu. Śmiało polecam – mam nadzieję, że też dobrze traficie!

Do tego mały bonus… na miejscu można było nabyć tłoczony sok jabłkowy Smaki Ogrodu z gospodarstwa państwa Kotów oznaczony znakiem Dziedzictwa Kulinarnego Świętokrzyskie. Wyjechałem dodatkowo zaopatrzony w trzylitrowy karton soku.

PRZYDATNE LINKI:

GOSPODA LEŚNE ECHA http://www.echalesne.pl

SMAKI OGRODU http://www.smaki-ogrodu.pl/pl/

Sprawdź również:

1 komentarz

Marian 16/11/15 at 11:58

Kiedyś w podróży właśnie dopadł mnie taki głód… I pytanie, gdzie tu się zatrzymać, co chwilę jakiś bar, restauracja, w jednym miejscu postu, w drugim widać, że miejsce oblegane bo wiele aut na parkingu no i wybór padł na restaurację, gdzie właśnie było więcej klientów. Okazało się, że dobrze trafiłem. Wraz z żoną najedliśmy się do syta i na dodatek bardzo nam smakowało. Już miałem taki przypadek dwa razy, nie znając okolicy po prostu wybierałem bar/restaurację taką, gdzie było najwięcej klientów i póki co dwa razy mi się opłaciło 🙂

Reply

Skomentuj