Do czego zobowiązuje prawdziwy luksus? NoName Luxury Hotel&SPA- ŁAPSZE NIŻNE

przez TastePoland - Voytek brak komentarzy

NoName Luxury Hotel&Spa to pierwsze miejsce na naszej mapie kulinarnych odkryć, które wzbudziło w nas, aż tak wiele skrajnych odczuć i było przyczynkiem do niejednej żywiołej dyskusji. Recenzja naszego pobytu będzie więc wypadkową opinii o tym miejscu.

Zacznijmy od początku… Namierzyliśmy go ponad rok temu i szybko znalazł się na naszej liście miejsc do zobaczenia. W chwili gdy ruszyły plany wyprawy na południe Polski, musieliśmy się tam zatrzymać, chociażby na dwie noce. Wszystkie zdjęcia i recenzje jakie udało nam się przejrzeć jeszcze przed wyjazdem, podkręcały chęć odkrycia na własnej skórze tej małej perełki.

Jak się później okazało było dobrze… ale nie wspaniale. I to chyba dlatego, że uznaliśmy iż Luxury w nazwie, do czegoś zobowiązuje.

Położenie i pierwsze wrażenia. Dotarliśmy tam w drodze z Piwnicznej do Zakopanego. Położony w Łapszach Niżnych, zdecydowanie na uboczu miejscowości, dla nieuważnych możne stanowić małe wyzwanie by dotrzeć, gdyż łatwo nie zauważyć dyskretnych  znaków, kierujących do obiektu. Chwila podróży po bocznej drodze i dojeżdżamy. Co zaskakuje – działka na jakiej jest on położony. Wprawdzie ma zabójczy widok (uwaga tylko przy rezerwacji, gdyż pokoje tylko z jednej strony go mają), natomiast sama działka – jest dość wąska i długa… co powoduje, że  marzących o przestrzeni, bieganiu po łące etc…może spotkać rozczarowanie, gdyż dość szybko zaczyna się płot, który skutecznie nas odgradza od widoku po drugiej stronie.

Nie będę ściemniał… od początku wizyty miałem zgrzyt. Zaczęło się miłą niespodzianką, gdyż pani w recepcji zaproponowała nam darmowy „upgrade”, ale chwilę później poprosiła o zapłatę za całość pobytu z góry (rezerwacja wymagała już chyba 30% wpłaty). Jakby było tego mało w karcie meldunkowej, obowiązkowym polem jest miejsce na szczegóły karty kredytowej w razie korzystania z restauracji i nieprzewidzianych wydatków. Zaproponowałem, by zrobiła blokadę na karcie, po czym wogóle zrezygnowała z jakichkolwiek dodatkowych ceregieli. I taki był dla mnie cały pobyt – pełen małych wzlotów i upadków, które w żadnym wypadku nie pozwalają mi wypisać takich peanów na cześć tego miejsca, jakie można było wyczytać w licznych artykułach prasowych pięknie oprawionych na ścianie w hotelu. Jak ktoś Cię zaprasza byś napisał o nich artykuł, to nie po to byś mu wypomniał wszystkie niedociągnięcia – a czasami może warto o nich usłyszeć… stąd też „nasz głos”.

Design i to co najlepsze.  Samo miejsce ma styl, pomysł i jest urządzone z klasą. Design balansuje pomiędzy absolutną prostotą (jak chociażby armatura w łazienkach wykonana z absolutnie najtańszych rur i kranów), poprzez zabawę góralszczyną, po to by skończyć na ciekawych pracach właściciela będących elementami nie tylko wyposażenia pokoi, ale tworzą również galerię obrazów i mebli w całym obiekcie. Część z nich można nawet kupić. Pomimo względnej prostoty jest bardzo przytulnie. Genialnie zaaranżowane miejsca do relaksu zachęcają, by zapaść się w kanapę z książką i kieliszkiem wina.

Pogoda nie dopisała, więc nie mieliśmy szansy na skorzystanie z zewnętrznego basenu, natomiast ten w środku był  jednym z lepszych w jakim kiedykolwiek byliśmy. Z super panoramicznym widokiem, do tego jeszcze „załapaliśmy się” na tęczę, która właśnie się pojawiła po tym jak po deszczu błysnęło słońce. Obok basenu, kilka schodków niżej, odkryliśmy mała ale przytulną grotę solną.
Kolejny plus za tworzenie klimatu to restauracja. Wchodząc tam na kolację, byliśmy zauroczeni ścianą z zapalonych świec, które dodały kolacji niebywałej atmosfery. Szkoda tylko, że Pola nie była na tyle wyrozumiała by chcieć spędzić te chwile w spokoju… więc kolacja była raczej z rzędu tych szybszych, by nie przeszkadzać innym gościom.
Restauracja NO NAME proponuje ciekawą kartę z daniami kuchni włoskiej. Efektownie podane kompozycje współgrają z fajnym smakiem.

Dla dzieci – standard w postaci łóżeczka i oczywiście krzesełko w restauracji i do tego jeszcze pokój zabaw. Pola była zachwycona… no może troszkę zabrakło jej małego placu zabaw na zewnątrz.

To co na minus. Zupełnie szczerze – w NoName można się czepiać się raczej szczegółów… co też uczynię, gdyż jak się aspiruje do bycia topowym hotelem trzeba o takie rzeczy zadbać.

Po pierwsze
trzeba pamiętać, że gość musi się poczuć mile widzianym gościem, a nie tylko klientem, którego podstawowym obowiązkiem od wejścia jest po prostu zapłacić. O niebo mniej boli płacenie „po” za super pobyt… gdyż to cena nie tylko pokoju, wyżywienia ale i bezcennych wspomnień.

Poza wymogiem płatności na początku, o którym już pisałem, kolejna trauma rodem z trzygwiazdkowego hotelu na Kanarach to konieczność podpisywania kwitka na wydanie ręczników na basen na recepcji hotelu. Zwrot ich jest konieczny, bym nie został obciążony za ich zgubienie/ wyniesienie… Litości… nie chcę w takich miejscach bawić się w taszczenie i później pilnowanie ręczników! W ilu miejscach po prostu bierze się je na basenie i tam później zostawia… Ewidentnie widać, że gościom się nie za bardzo ufa… właściciele muszą pomyśleć co to zrobić, bo Ci uczciwi nie najlepiej się czują… i odejmuje to zdecydowanie uroku.

Po drugie
Rozumiem koncept kuchni włoskiej, tak bliskiej właścicielom, aczkolwiek w karcie doceniłbym jakieś perełki robione bardziej na lokalna nutę. Tym bardziej, widać, że szefostwo kuchni naprawdę potrafiło czynić cuda… niech dowodem uwiecznionym na zdjęciu będzie malinowy deser. Nasza kolacja też była niczego sobie…
Mnie osobiście raził brak kulinarnych smaczków i duże pójście na łatwiznę. Tak, jak chociażby brak wyboru lokalnych piw (wybór kończył się na kilku ogólnopolskich markach ze portfolio jednej ze znanych firm browarniczych). Na śniadaniu uderzał mnie brak lokalnych specjałów i nadmierna koncentracja różnych marek produktów, które raczej kojarzą się z szeroko dostępnymi produktami, niż czymś super lokalnym i ekskluzywnym. Takie drobiazgi, czynią miejsca wybitnymi, a nie tylko dobrymi. Widać, że pewniej prościej jest podpisać umowy z kilkoma „wiodącymi” producentami, niż się bawić w poszukiwania kulinarnych perełek i smaczków.

Po trzecie
Ciekawym pomysłem jest zapraszanie gości na aperitif w winiarni, natomiast, jeśli chodzi o wykonanie było to wspomnienie rodem z PRL z koktailowymi kanapeczkami na tostowym chlebie… Czasami lepiej pewnych rzeczy nie robić, niż robić je słabo.

Po czwarte
Zaskoczył mnie też brak podstawowych informacji turystycznych dostępnych w recepcji. Z reguły mapa okolic z zaznaczonymi najważniejszymi obiektami, informacjami o zabytkach jest już dziś standardem… Tutaj była jakaś jedna czarna teczka, co do której nie udało mi się dostać, gdyż „krążyła”. Trochę takie założenie, że jak ktoś już przyjedzie do NoName… to nie po to by szwendać się po okolicy… A warto by było by zaprezentować propozycje na poznanie czegoś ciekawego w okolicy – tym bardziej, że jest i zamek w Niedzicy i spływ Dunajca.

OCENA: (1-5) NoName LuxuryHotel & Spa
Miejsce (teren, zagospodarowanie) – 4
Pokoje (wyposażenie, wygląd, komfort) – 5
Atmosfera (obsługa, domowość) – 4
Jedzenie (jakość, smak, podanie) – 4 (punkcik mniej za brak produktów lokalnych na śniadaniu)
Cena – wysoka

Podsumowanie i nasza rekomendacja:

Pewnie jest to idealnie miejsce na wypad we dwoje, gdzie głównie zależy Wam na byciu razem. Szczególnie jak się chce wywrzeć piorunujące wrażenie na towarzyszce podróży 😉 Wpaść z małą walizeczką, zapłacić i skupić się na innych atrakcjach. Cieszyć się sobą, fajnie zaaranżowana przestrzenią i włoską kuchnią. Pewnie nie zwrócimy uwagi na małe niedociągnięcia…
Na rodzinny wypad, szczególnie na trasie odkrywania kulinarnych atrakcji regionu – miejsce zdecydowanie zbyt drogie, gdzie pobyt z małym dzieckiem nie daje szansy by się nacieszyć smaczkami tego obiektu.

Adresul. Leśna 46, 34-442 Łapsze Niżne, woj. małopolskie
tel. +48 797 502 141

Strona www: http://nonameluxuryhotelspa.com

Co można zrobić w okolicy?

Odwiedzić zamek w Niedzicy i tamę na Dunajcu Zamek

Zaliczyć Spływ Przełomem Dunajca – UWAGA! Można kupić bilety on-line. zdecydowanie polecamy, gdyż unika się megadługiej kolejki do kas. Bilety on-line na spływ

brak komentarzy
0

Sprawdź również:

Skomentuj