Wiosenna wyprawa – Podlasie / Uroczysko Zaborek

przez TastePoland - Voytek brak komentarzy

Od ostatniego wpisu minęła cała wieczność, ale nie chciałem robić żadnego podsumowania czy rozrachunku ostatniego 1,5 roku – wiec od razu do sedna 🙂

Postanowienie na 2015 było proste… coś zacząć robić z Taste Poland. Tylko co? Nadal jeszcze nie do końca wiadomo. Na razie więc będzie blog. O naszych podróżach po Polsce, odkrywaniu miejsc i smaków, przygodach i wszystkim co będzie ciekawe i warte poznania i podzielenia się z Wami. Nie zabraknie też zdjęć, tak byście mogli poczuć klimat miejsc.

Na razie zaplanowane mamy wyjazdy do lipca. Na marzec wypadł wyjazd do Janowa Podlaskiego. Dlaczego? Kryteria były dość proste: niedaleko od Warszawy (niecałe 180km), dobra droga, nie byliśmy, znany jest ze stadniny i do tego udało się znaleźć piękne miejsce – Uroczysko Zaborek.

Na zdjęciach wyglądało jak skansen. Prywatne 70h terenu robiło wrażenie z porozrzucanymi starymi chatami, wiatrakiem, dworkiem i plebanią. W poniedziałek pogoda była cudowna wiec i weekend nam się marzył w takim stylu – spacery w ciepłym wiosennym słońcu z ćwierkotem ptaków i wiosną w powietrzu. Decyzja była szybka – jedziemy.

Rezerwacja – udało się dość szybko załatwić, niestety dogrywanie szczegółów polegało na wymianie maili z „biurem”. Okazało się, ze nie ma restauracji więc zamówienie na obiady i kolacje musiało być z góry. Zdecydowaliśmy się na dania regionalne – gdzie szczególne zainteresowania wzbudziły „Pierogi Zaborkowe” z ziemniakami, serem i miętą.

W sobotę pogoda niestety pokrzyżowała plany… i zamiast słońca był deszcz. Akurat jak się nie ma na coś wpływu – lepiej się dostosować niż denerować. Zamiast spaceru po lesie wybraliśmy się do Stadniny Koni. Na niewiele się to zdało bo też było mokro, a na zwiedzanie stajni trzeba się umówić z przewodnikiem.

Co do Zaborka.

Nocleg mieliśmy w Starej Plebanii, przeniesionej z jakiejś podlaskiej wsi kilka lat temu. O ile udało się dobrze zachować charakter jadalni na parterze, gdzie przy dużym nakrytym białym obrusem stole, goście mogli dostać swój zamówiony posiłek, to pokoje raziły w swoim dość eklektycznym stylem i przeciętnym poziomem. Ot dobre 3*.

Jedzenie okazało się dobre, natomiast poniżej naszych być może zbyt wysoko ustawionych oczekiwań. Pamiętajcie – dopiero zaczynamy… więc niestety może jest to „polski standard”. Najbardziej rozczarował nas… chleb. W takich miejscach raczej się oczekuje pachnącego i z chrupiąca skórką, a nie czegoś podsuszonego, wyglądającego jak by spędził kilka ostatnich dni w Biedronce, krzycząc weź mnie bo zaraz będę niedobry. Marzyło się nam prawdziwie
wiejskie śniadanie, a dostaliśmy kiepski hotel.
Obiadowa pomidorówka była podana w białej wazie, co od razu podniosło rangę biesiady. Swoją drogą fajnie, jak taka niewielka rzecz zmienia zupełnie klimat obiadu. Od razu robi się bardziej elegancko i jak nie z tego czasu. Na drugie pierogi były również dobre. Osobiście dla mnie istnieje tylko jeden rodzaj pierogów – z mięsem – tu dodatkowo były podane w zielonym cieście ze szpinakiem. Zaskoczyły mnie Zaborkowe i chyba przekonałem się również do innych 🙂 Ciekawy smak wynikający z dodania mięty – skusił mnie na kolejny ekspery
ment już w niedzielę. Pierogi Janowskie w Gościńcu Wygoda. Z ziemniakami, boczkiem i czosnkiem – również pycha… coś jednak wywiozę z tego wyjazdu.


Deszcz ujawnił poważny mankament Zaborka – nie ma co robić z dziećmi – więc popołudnie spędziliśmy na lepieniu ludków z ciastoliny w hallu na pierwszym pietrze.

W niedzielę była jak się okazało Niedziela Palmowa. Za radą Pani z hotelu wybraliśmy się na procesję, gdzie ksiądz miał przejechać na koniu a ludzie mieli tworzyć orszak z palmami. Z czystej kurtuazji nie opiszę i nie opublikuję zdjęć jak to wyglądało… domyślcie się sami.

Dopisała natomiast pogoda i nie tylko byliśmy na spacerze po urokliwych zakątkach Uroczyska Zaborek, ale wróciliśmy też do Stadniny teraz pełnej już ludzi.

Niestety nie nie udało się nam znaleźć jakiej fajnej restauracji. Część agroturystyk organizuje posiłki tylko dla gości, część nie odpowiadała, a część po prostu nie była czynna. Warto więc o tym pamiętać udając się do Janowa.

Ogólnie było warto się wybrać poza Warszawę. Kolejna wyprawa do domu na Święta… a później dopiero maj w Janowcu koło Kazimierza – za to na testowaniu polskiego wina.

 

 

OCENA: (1-5)
Miejsce (teren, zagospodarowanie) – 5
Pokoje (wyposażenie, wygląd, komfort) – 3
Atmosfera (obsluga, domowość) – 3 – poprawnie
Jedzenie (jakość, smak, podanie) – 2 – za chleb

Podsumowanie: miejsce z potencjałem. Potrzeba tylko „dobrego ducha”, który sprawi, że gość poczuje sie jak w domu. Najlepiej domu pachnącym świeżo upieczonym chlebem.

Tam gdzie byliśmy:
Uroczysko Zaborek – http://www.zaborek.com.pl/
Stadnina Koni w Janowie Podlaskim http://www.janow.arabians.pl

Gdzie warto zjeść?
Udało się nam tylko załapać na obiad w Staninie w Gościńcu Wygoda. OK domowe jedzenie, ale szału nie było. Niestety było to jedyne miejsce, gdzie można było zjeść coś ciepłego.

Gdzie kupić jakieś dobre regionalne specjały?
Nie udało się nam nic znaleźć 🙁

Inne ciekawe miejsca na nocleg
Dworek and Bugiem http://www.dworeknadbugiem.pl
Dworek Łukowiska http://dworeklukowiska.pl
Wkrótce: Rewitalizacja Zamku Biskupów – podobno w połowie 2015 ma ruszyć kompleks hotelowy

brak komentarzy
0

Sprawdź również:

Skomentuj